Kosmetyki niskobudżetowe

Tak jak w tytule większość nas boi się kupić coś “taniego”, sięgnąć do półki w sklepie w kosmetykami “tańszymi”, bo od razu rodzi się nam w głowie tanie=słabe. Ja przynajmniej tak mam. I właśnie dla tego po powrocie do Polski i spoglądnięciu na ceny kosmetyków, za które musiałabym zapłacić w PLN a nie EURO, załamałam się. Ceny są straszne! W trosce o porfel przed świętami zdecydowałam się na niskobudżetowy krok, chociaż nie powiem żebym nie przeżyła koszmaru przed półkami w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego.

BALSAM

Jestem osobą, która łatwo się przywiązuje do jednego kosmetyku i katuje go tak długo, aż go nie wycofają lub nie znajdzie czegoś ciekawszego przez przypadek. Balsam Garniera to klasyk sam w sobie, ale nie wyobrażalne jest to abym za 500ml płaciła 19zł! Gdzie za tą samą pojemność płaciłam 2 euro (ok. 8 zł). Żałuje, że nie zrobiłam zapasów, ale znalazłam alternatywę po postaci mleczka pomarańczowego do ciała z Ziaji. Jest naprawdę dobry i w cenie ok. 10zł. Prawdą jest to, że uważam firmę Ziaja za dobrą jakościowo i bardzo przystępną cenowo dla tego też to pomogło mi podjąć decyzję.

KREM DO TWARZY

Tutaj akcja jest prosta – za krem Bebe płacę ok. 3 euro, za krem z Ziaji 3zł. Tutaj muszę przyznać, że kremy z Ziaji są o niebo lepsze niż niemiecko-nisko-budżetowe Bebe.

TUSZ DO RZĘS

To przeszło wszelkie moje oczekiwania. Tusz L’Oreal który, kosztuje 12 euro, w Polsce jakieś 45-50zł zamieniłam na Wibo za 9 zł. Nigdy, nigdy w życiu by do tego nie doszło, gdyby nie moja koleżanka. Pewnego razu moja koleżanka szykując się na imprezę wyciągnęła tusz do rzęs Wibo Lash Grow i pomalowała nim rzęsy, które wyglądały bosko. Byłam w szoku i mnie wmurowało, jak tani tusz może tak dobrze się nakładać, wyglądać, pogrubiać, wydłużać i zagęszczać rzęs. Ale tutaj zaznaczam, w De odwiedziła mnie znajoma, która także posiadała tusz w Wibo i był KOSZMARNY. Byłam wtedy święcie przekonana, że na tusz trzeba wydać majątek  lub wybrać dobrą, znaną markę (tutaj mam jednak wyjątek czyli tusz Gucci za 90 euro, który był do dupy)- myliłam się.

PERFUM

Tutaj sprawa ma się nieco inaczej, bo wiadomo że żadna podróbka nie podrobi tak naprawdę oryginału i jednak perfum to perfum, ale jeżeli szukamy czegoś taniego warto postawić na tańszą, indywidualną wersję. Ja broniłam się przed czymś co posiada logo króliczka Playboya, wiązało mi się to z blacharami i w ogóle wszystkim co najgorsze na tym świecie. Jednak podczas zakupów z koleżanką w Tesco powąchałam z ciekawości jeden z zapachów Playboy, oszalałam, najlepsze było to że ten zapach, którym pachniał mój nadgarstek utrzymywał się nieziemsko długo. Czułam go wszędzie i dla tego zakupiłam sobie mgiełkę za jakieś 14zł, z której jestem strasznie zadowolona, mój szalik pachnie nią już 3 dzień. Jednym z mocnych faktów przemawiających za dobrą jakością jest producent Coty.

Jest jeszcze jeden produkt, który wymienię na tańszą wersję. Tutaj już nie z konieczności oszczędzania, ale z powodu b.słabej jakości. Jest to koszmar roku czyli, The Body Shop, Tea Tree Blackhead Exfoliating Wash – peeling (8 euro ok 32zł), na jeden z cudnie pachnących peelingów z Joanny (3-5zł) i jeżeli chodzi o nie to na pewno zrobię zapas wracająć do Niemiec. Tak samo jeżeli chodzi o kremy do twarzy z Ziaji.

Prawda jest taka, że często boimy się taniości. Karmimy się dobrą marką i wysoką ceną, co nie zawsze się opłaca. Nie powiem żebym od tej pory kupowała tylko te tanie produkty, bo na pewno wrócę do starych, które uwielbiam, ale zawsze jest to jakąś alternatywą, szczególnie gdy mamy ograniczenia finansowe i zamiast skatować swój portfel tuszem za 50 zł, warto czasami te 40zł zaoszczędzić.

Jest to przykład też tego jak karmimy się reklamami, to oni nam wpychają swoje produkty. I to przez te reklamy, marka zaczyna się cenić ;)

Tagi:

Odpowiedzi: 2 do “Kosmetyki niskobudżetowe”

  1. bezgustubezgustu mówi:

    Ja twierdzę, że warto celować w lepszy podkład ( niekoniecznie droższy, ale zazwyczaj tak się kończy), a reszte można mieć tańsza ( a potem i tak ide do MAC…). Ceny kosmetyków w Polsce są tragiczne!!!! Masakra. Fajny jest ten post, dobre porównania. Ja Ziaję bardzo lubię i wiem, że to jest firma której mogę zaufać jeśli chodzi o kosmetyki. Te peelingi owocowe też często znajdują się w mojej łazience. Z perfumami jest problem, ale celuje w kupowanie ich w Super Pharmie. Ja niestety mogę uzywac tylko jednego tuszu – Max Factor, on kosztuje czasem ok 60 zł, co jest NIENORMALNE!!!! Ale w tani i dobrze wydłużający jeszcze nie trafiłam, spróbuje z tym Vibo w takim razie :)

  2. notsurprise mówi:

    No z podkładem to bym się bała. Ceny mnie przerażają, naprawdę. A z tym tuszem z Vibo jestem w szoku do dziś. MAC w Niemczech do tanich nie należy, więc wolę nawet nie myśleć o cenach w Pl :)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.